Stanówka. Kozły- porady, pytania, problemy.
Kozioł, krycie, pielęgnacja, problemy
Ja wiem, że nic nie wiem. We wtorek dzwoni do mnie żona, że Malwina drze się jak opętana, a ogonem kręci jak śmigłem. Dwa razy nie powtarzała, a trzeci już tak. Jak pisałem wcześniej w ramach wykluczenia pomyłki zawsze jak przypada teoretyczny termin powtórki krycia koza sama sobie wybiera co woli: wizytę u Bolka czy kubełek żarełka. Malwina wybrała randkę. Z tego co mi mówiła żona, Bolek się pouśmiechał, pospacerował wokół partnerki, wykonał kilka trzy sekundowych skoków i stracił zapał do amorów.
Wczoraj wróciłem do Polski i pierwsze co mnie przywitało na podwórku to wrzask Śnieżki. Idę więc do zagrody kóz i widzę, że tym razem mama Malwiny ma ochotę na randkę. Otworzyłem drzwi do boksu, wpuściłem kozę do koziołka i znowu to samo. Buzi, spacerek, dwa niemrawe skoki i cisza.
Myślę sobie, trudno trzeba szukać na gwałt kozła. Po wielu trudach, telefonach i przejechaniu ładnych paru kilometrów trafiłem w końcu na kawalerach dla moich kóz. Nawet całkiem ładny capek, biały z potężnymi rogami. Może być, nie ma co wybrzydzać. W tym przypadku krycie odbyło się w locie. Koziołek wyskoczył z obórki, powąchał i skok. Było widać, że udany. Chwila odpoczynku i powtórka. I tak cztery razy. Wyglądało to wręcz książkowo. Nawet laik by zauważył, że krycie było udane. Po powrocie do domu, Śnieżka zamiast do swojego boksu powędrowała do boksu Bolka. I jakie było moje zdziwienie gdy Bolek przystąpił do dzieła. Wyglądało to zupełnie inaczej niż poprzednie razy. Koziołek był pobudzony i było widać, że tym razem krycie w jego przypadku też było skuteczne. Nic z tego nie rozumiem płacze. Od kilku miesięcy próbujemy pokryć nasze kozy Bolkiem i nic. A jak Śnieżka wróciła od obcego kozła to Bolkowi się przypomniało jak to się robi. Zobaczymy jak będzie przy Tośce. Poradzi sobie czy trzeba będzie jechać znowu do kawalera w świat.


  PRZEJDŹ NA FORUM