Menu dla kóz
Ja tylko dodam do tego, że nie może się dorosły człowiek (a sądzę, że acerprzemojest dość "dorosły") sugerować tym, jak karmił kozy dziadek.
Dawniej koza była w gospodarstwie zwierzęciem najgorszej kategorii.
Jako przykład powiem, jak to wyglądało u mojego św.pam teścia (który teraz miałby 114 lat)
Na pierwszym miejscu były konie. Siano z koniczu było wyłacznie dla nich. Krowy, które były "żywicielkami", bo dawały mleko na sprzedaż, sery oraz masło, nie miały prawa dostac koniczu. Po krowach były świnie.
Dalej były kury, bo dostarczały jajek na sprzedaż oraz mięsa. A na szarym końcu była koza.

Jola ma rację, jeżeli chodzi o przystosowanie flory bakteryjnej żwacza do różnorodnych pokarmów.

Otręby - sądzę, że należy nie przesadzać z ich ilością.Otręby są m.in paszą wysokobiałkową i łatwo tu przedobrzyć (pamiętam, że nawet krowom dawałam jeden raz dziennie tylko 1l otrąb, jako "omastę" do wysłodków buraczanych) Po drugie sa paszą mlekopędną i jako taka nie są wskazane dla kóz zasuszanych i wysokokotnych.
O wiele lepszą i bezpieczniejszą paszą treściwą dla kóz jest owies lub mieszanka z jęczmieniem (ew. z niwielkim dodatkiem ześrutowanej pszenicy i kukurydzy)

1l otrąb to jest ok 0,4kg. To jest max dawka dzienna na kozę. Ale moim bym tyle nie dała.


  PRZEJDŹ NA FORUM