Łożysko po wykocie.
A mi się wydaje ze z tym zatrzymaniem lozyska u koz to tak dla nas hodowców na życzenie problem. Każdy czyta i wierzy w to co napisane. A czasem natura plata figle i to co pisz można sobie w doope wsadzić. Jedna koza ledwo urodzi i juz lozysko idzie a inna wydala lozysko po czasie opisanym w książkach. Sam to przerabiałem. I powiem ze i zjadly kozy lozyska inne dlugi trzymaly. Obyło się bez infekcji bez antybiotyków. Panika hodowcy jest gorsza niż natura tzn wymuszanie " działań w zgodzie z naturą " czasami nie jest aż tak dobre jak nam sie wydaje. To tak jak u ludzi wywolywanie porodu. Jedna zacznie rodzic sama po terminie i jest ok a druga ma wywolany przed i sa problemy poród wywolywany bolesny i byc madry i pisz wiersze. Moja mama urodziła trójkę dzieci. Jedno 3 tygodnie po terminie jedno 3 tygodnie przed i w żadnym porodzie lekarz nie doszukiwał sie nieprawidłowości NATURA TAK CHCIALA. wiec wydaje mi się ze i z naszymi kozami tez czasem trzeba dać szanse naturze na swoje działanie. Oczywiście nie mowie ze zawsze zostawić wszystko naturze ale nasza panika na pewno nie pomaga zwierzakom. Szczególnie jesli zwierzęta zzyja sie z hodowca. Pojawienie sie obcej osoby wśród zwierząt na pewno wywoluje panike. Wstrzymuje akcje. No ale to moje zdanie.


  PRZEJDŹ NA FORUM